Matka zastanawia się, czy kupowanie prezentów w internecie naprawdę zajmuje mniej czasu. Najpierw wisi i szuka danej rzeczy. Potem wisi na forach i czyta, czy to dobre, czy nie. Wtedy to już można nawet zwątpić jak się człowiek nazywa.
Potem włazi na jakieś ceneo i szuka najtaniej. Znajduje. Kolor nie ten.
Szuka dalej. Jest kolor, model nie taki.
Wraca na forum, sprawdza czy dobrty. Niedobry.
Szuka dalej, ma coś innego, ceneo, kolor, sklep, telefon.
-Eeeee, już dawno nie robią tego modelu, mamy jedna sztukę, różowa!
Matka już nie powie, gdzie mogą sobie wsadzić różową. Chce czarną!
Po pięciu godzinach ma czarną, model niekoniecznie ten, ale jest, cena ujdzie (tu anakonda ugryzła Matkę przez kieszeń w miejsce mało dyplomatyczne).
– Bo te modele, to się proszę pani różnią w zasadzie niczym! – wyjaśnia jej pan w sklepie.
– Jak – niczym – jeśli jest taka różnica w cenie? – dziwi się Matka, ale jest jej już wszystko jedno. Pan nie wie zapewne za dużo, a czas leci.
– Wysyłamy! – Pisze pan.
Matka zamienia się w jeden wielki czekający wór. Dzwoni po wszelkich znajomych kurierach. Nic nie mają.
– Ojej, nie zdążyliśmy wysłać – odpisuje na maila pan.
I Matka ma pół dnia czekania z głowy, pan jest dodatkowo zamordowany. Gratis.
A tu nie ma czasu. prezenty dla Potwórw w zasadzie niekupione! Szkoda gadać, Mikołaj strzeli sobie w łeb. Starszy Potwór jeszcze jak cie mogę. Matka da radę zrealizować połowę z roszczeń. Tych tańszych, typu bransoletka z Sixa (tu Matka robiąca biżu zgrzyta na całego). Natomiast w ogóle nie widzi nastepującego tekstu Potwora:
„…Drogi Mikołaju, nie wspomnę już o laptopie. Chodzi o to, że nasz dotykowy zaraz zabiorą (chodzi o testowanego Touch Smarta – przypis Matki), a mój obecny komputer to kupa złomu!!!…”
Choćby Potwór wabił Mikołaja kawą Tchibo czy innym Jacobsem nic z tego! Nie ten kaliber!
Natomiast list przedstawiony przez Potworka Matkę zabił. Z trudem doczytała się o co chodzi, bo Potworek lekko bazgrzący jest i nie da się owego dokumentu nawet zeskanować, bo jest naścibolony straszliwie. Oczywistym jest, że Mikołaj zrealizuje wersję zastępczą prezentów, bo Matka pojęcia nie ma o czym Potworek pisze…
Przedstawia wersję oryginalną, pisownia niezmieniona:
„Drogi mikołaju!
na święta bardzo chciałabym dostać te rzeczy, które napiszę, czyli: smiki miś 40cm, pies husky, sambuś liżący szczeniaczek, zwietrzęta polarne, smiki ciastolina 5 tub, smiki koraliki, smiki maszynka do tworzenia magnesuw, smiki tatuarze, hana montana mikrofon na stojaku, zestaw błyszcząca kolekcja, zestaw stylowe pierścionki, projektor do kreowania mody, zestaw laboratorium chemiczne, gra piggy pop, mp3 hello kitty, aparat fotograficzny barbie i kamera internetowa, zegarek barbie modna paryżanka + ken, palac barbie, babka barbie + torebka, sceniczny autobus z przebieralnią + Polly z ubrankami, barbie luksusowy samolot + dwie lalki, littlest pet shop skuter z laleczką, littlest pet shop centrum ratunkowe, littlest pet shop pojazd, my little pony powóz z delfinem, smiki wózek głęboki różowy + bardzo dużo slodyczy czekoladowych i trochę zwykłych”
I tu Matka spadła pod stół z wrażenia. A kiedy zaparła się jedną ręką o podłogę i drugą o blat, to list do świętego Mikolaja smętnie sfrunął koło Matki i jej oczom ukazał się – jakże pocieszający – dopisek:
„… P.S. DROGI MIKOŁAJU TE FSZYSTKIE RZECZY ZNAJDZIESZ W SKLEPIE!”

