Dawidek

Rok temu przyszłam po Janeczkę do przedszkola. Dzieci bawiły się na placu zabaw, Janeczki nie widać. Pani widząc mnie woła Janeczkę i Dawidka.
„Ki diabeł?”-myślę sobie.
Dawidek jest mniejszym od Janeczki blondynkiem i miewa rózne pomysły (czytaj – przyprawia panie o zawał kilka razy dziennie). Pierwsza myśl – Janeczka spuściła łomot Dawidkowi. Pełna najgorszych przeczuć czekałam…
Pani tymczasem ustawiła przede mną oboje i mówi:
„Bo ja, proszę pani, proszę Dawida, żeby opowiadał całą historię wszystkim rodzicom po kolei!”
„No ładnie” – myślę sobie i próbuję zajrzeć, czy Dawidek posiada wszystkie zęby.Były.
„Dawid nie rozumie, ze to nieładnie!” -mówi pani znowu – ” Dawidku, powiedz proszę mamie Janeczki, co powiedziałeś…”
Głucha cisza
„No, Dawidku, słucham?”-ponagla pani
Dawidek przykrywa pięknymi rzęsami oczęta, trzepocze nimi i dalej nic…
„To jak Dawid? Co powiedziałeś?” – nie wytrzymałam.Spieszyło mi się jak diabli.
„Bo ja prosę pani” – trzepot rzęs – „powiedziałem” – kolejny trzepot – „że Janecka jest głupia i pie…lona…”
No i co byście na moim miejscu zrobili?

Dodaj komentarz