Matka postanowiła przejechac się pod miasto do producenta odzieży w celu nabycia po okazyjnej cenie czegośtam. Zaprosiła koleżankę, ta przyjechała, kawkę wypiła, ale Matka nie mogła znaleźć dokumentów od samochodzu. Ki diabeł?
Torba – nie ma. Kieszenie – nie ma. Szuflady – nie ma. Lodówka – tez nie.
Matka wykonała zamiejscowy telefon do MiaUżona do pracy.
Ten nie wie!
Oczywiście Matki wina, bo bałaganiara jest.
Odtwarzali kto, gdzie był i co brał. Matka przeszukała wszelkie ubiory i zakamarki. W tak zwanym międzyczasie MiaUżon wykonał 8 telefonów z cudownymi pomysłami.
Trudno, Matka pojechała z koleżanką nowym jej samochodem. No nawet jeszcze lepiej, ale tak głupio trochę…
Po powrocie znów poszukiwania, bez skutku….
Ale jak Matka zaparzyła kolejną kawkę i dostarczyła sobie odpowiednią dawkę kofeiny, to pojawiła się znów kulka Pomysłowego Dobromira!
Matka pomyślała, co zrobiłaby Maryśka, gdyby w jej łapki wpadł dowód rejestracyjny z ważnym OC.
Dodajmy, że Maryśka niegłupia jest.
Matka zlazła i zagrzebała w kieszeni wózka.
A tam, zapięty na guziczek, leży sobie dowodzik od samochodu.
W końcu wózek też pojazd – no nie?