Tarta 21

Od rana Potwory się tłuką. Maryśka rusza rzeczy potrzebne Janeczce do egzystencji. Bez nich Janeczka niewątpliwie zakończy żywot, no bo jak żyć bez papierków od gumy do żucia? No nie da się, absolutnie!!!

Poza tym Potwór za długo wyraźnie jest w domu. Nie lubię takich przymusowych przerw od szkoły, bo zawsze kończy się lataniem piór. Do tego pogoda barowa, wytknąć nosa u nas się nie daje, MiaUżon nie może sobie dostroić starego magnetowidu, żeby nagrać Hołotę jak dostaje w pysk. Nowszy, ale prawie równie stary szlag trafił po jakimś piorunie, łącznie z satelitą i telewizorem, więc żałoba narodowa ogólna.

A ja usiłuję sadzać Maryśkę na nocniku, ta opiera się dzielnie a jak usiądzie to wrzeszczy na cały głos:

„Zdejmij mie, zdejmij mie,BAGAM CIE!!!

No to jak błaga, to się ją zdejmuje a ona szybciutko robi siusiu w majtki. Zapieram, przebieram, dupkę myję Potworkowi i w tym cyrku robię barszczyki i tarty.

Tak!!! Matka robi dziś na obiad tartę z porów!!!

A pachnie tak w chałupie, że leci wyłączac, bo się spali.

Mniam, mniam, ciekawe, czy dobra będzie tak, jak świetnie zapaszy…

Dodaj komentarz