Wieczorem Maryśka wystartowała po nocnik. W ogóle to ja się nie zdążyłam pochwalić, że od paru dni sukcesy mamy takie, że ho ho. Maryśka sama zaopatruje się w naczynie nocne i robi prezenty. Zdarza się jej co dwa dni nie zdążyć, ale cóż to jest!
Wracając do wczorajszego dnia: w kominku napalone, Janeczka patrzy na dobranockę, my wygrzewamy gnaty, dzieci najedzone, no sielanka. Maryśka bierze nocnik, sama zdejmuje porteczki i nagle bang! Zakłada porteczki i bieży szybciutko do gazetnika. Gazetnik to pojemnik na gazety, jak sama nazwa wskazuje. Wylewają się z niego wyborcze, ale także wszelkie książeczki Potworów, pęka w szwach po prostu.
Maryśka przytargałaa sobie jakąś ksiażeczkę, zdejmuje porteczki, nagle bang! Zakłada porteczki i pędzi znów do gazetnika, targa coś grubszego, układa na stole zdejmuje porteczki i bang! Zakłada porteczki, ciągnie z gazetnika coś mniejszego, układa na stole i bang!
Jeju! Nie zdzierżyłam!
„Siadaj prędko, Marysiu, bo nie zdążysz!” – wołam
„Nie mogę!’ – woła Potworek – „musę cytać!” – i niesie kolejną książkę.
Kiedy na stole spoczęła piąta kniga, Potworek spokojnie oddał się wysiadywaniu a książki zostały dokumentnie, acz z wielkim namaszczeniem przejrzane. Maryśka zadowolona była tak, że pozwoliłam sobie skontrolować, co też ona czyta.
Były to (tytuły mniej więcej takie) :
1. „Pajączek – najlepszy polski edytor stron www”
2.”Tworzenie stron www w ćwiczeniach”
3.”Zaawansowane tworzenie stron www”
4.”Poradnik webmastera”
5.”Na progu niepodległosci. Katalog wystawy”
Ta ostatnia to chyba dla urozmaicenia…
No to chyba wiem, kto mi wreszcie zrobi layout do bloga…
Może kogoś też polecić Maryśce? Szybko się uczy…