Wczoraj Maryśka, jak zwykle zresztą, z uwagą patrzyła na Teleexpress. Matka robiła coś w kuchni i doglądała dziecię z daleka.
Potworek ożywił się wyraźnie, kiedy pokazano kadry z filmu „Godzilla”. Potem zobaczył Promenadę Gwiazd w Hollywood, gdzie mała Godzilla odciskała swoją łapę. Stwór był wybitnie paskudny, ale łaził po czerwonym dywanie i wypuścił z paszczy słup dymu w kierunku zachwyconych fotoreporterów i zaproszonych gości.
Matka popatrzyła na Maryśkę uważnie i zastrzygła uszami. Opłaciło się…
Marysia przemówiła bowiem cichutko do siebie, marszcząc z obrzydzenia mały nosek:
„Popats Majisiu, co to, co to? Ani majpa, ani kjokodil. I tak bzydko pluje z buzi!”