Maryśka dorośleje.
Ostatnio Matka przebierała ją do snu i coś tam nie wychodziło jej w utykaniu łapki do rękawa.
Maryśka coś nadawała, ale Matka nie mogła zrozumieć, co, bo Potworek zawinął się częściowo w ręcznik, przyrzucił jakąś lalą i tak mówił. Szeptał i szeptał, niewyraźnie i cichutko.
-„Co ty mówisz, koteczku, bo mama nie słyszy?” – Matka spróbowała nawiązać kontakt
Maryśka ożywiła się i wyjrzała zza ręcznika:
–„Nic, nic, mamujku! Ja tylko tak DO SIEBIE sobje mófię!”
No tak… Jeszcze troszkę i zabroni wchodzić do łazienki…
Rośnie mała indywidualność. Tak szybko. Za szybko!!!