Andersen

Matka kładła wczoraj spać Potwory. Jakoś guzdrały się okrutnie, a Matka chciaała ogarnąć trochę na dole z powodu przyjazdu dwóch nieznanych księży, którzy odbierali obraz.

jak człowiek chce, to i Janeczka coś wymyśla a Maryśka śpiewa zamiast Matki i oczy ma jak talerze.

Tym razem oczy Potworka przypominały półmiski a Matka mało nie zeszła na skutek komunikatu Janeczki.

Poteów rzucił bowiem od niechcenia przy kąpieli:

-„Aha! Wiesz co? Mamy się przebrać za jedną z postaci bajek Andersena!!!”

Matka padła. Wstała. Znów padła, bo dotarła do niej druga fala uderzeniowa.

-„Ale…na kiedy?!!” – wyrzęziła

-„Na jutro!!!” – odparł Potwór mydląc wściekle uszy.

-„Ja to zaraz sprawdzę!” – odrzekła Matka i udała się w celu zasięgnięcia języka u koleżanki, która pracuje w tej samej szkole.

Okazało się, że faktycznie – na jutro. Przebrana będzie cała szkoła, bo to jest Dzień Andersena a szkoła przyjaźni się z jakimś miastem w Danii. Nauczycielki też się głowią nad strojem, ale wszyscy o tym wiedzą od miesiąca!!!

-„Może Janeczka zapomniała, że pani coś mówiła?”- zasugerowała koleżanka.

Strzał kulą w płot. Gdyby Potwór wiedział o jakimś przebraniu od miesiąca, Matka miałaby dziurę w brzuchu wielkości koła od ciężarówki!!! A tymczasem nie po raz pierwszy, pani zapowiada coś z dnia na dzień…

Matka nie ma wypożyczalni teatralnej w szafie!!!



I Matka siedziała pół nocy, prała jakieś różowe, falbaniaste spódniczki, różowe rajstopki, różowe bluzki i bluzy.

A potem wycięła opaskę na głowę i zrobiła trzydzieści pięć kwiatków z liliowej bibułki, ze środkami z papieru śniadaniowego zabarwionego na końcach akwarelką i liliowymi bibułkowymi pręcikami. Nastrzeliła te kwiatki naokoło opaski i rano zrobiła z Potwora Calineczkę.

A wcześniej osiem razy pożarła się na okoliczność kwiatków z MiaUżonem…

A o tych zabarwianych kwiatkach to jeszcze kiedyś napisze, bo to historia sprzed lat 21…


A Potworowi postanowiła spsuć humor i zapytała:

-„A za kogo chcesz się przebrać?”

-„Za Małą Syrenkę!!!” – wykrzyknął uradowany Potwór

Matka przeskanowała szybciutko zawartość całej chałupy, łącznie z węzami ogrodowymi i kupą drewna do kominka.

-„Mam!” – powiedziała, ale nie wydawało jej się, żeby Janeczka mogła być z tego zadowolona – „obwieszę cię mrożonymi filetami z morszczuka!”

Dodaj komentarz