Matka dojechała. I klnie na czym swiat stoi. Bo pogoda jest taka jaka jest i kropka. Deszcze przelotne. Przelatują przez wszystkie warstwy ubrania.
Matka przewidziała jednakowoż taki wariant i zabrała pelerynki tudzież kaloszki dla Potworów. Pelerynki oczywiście rózowe…
Ale poza tym koniec tego dobrego, bo Potwory nudzą się straszliwie i rozrabiaja u gazdów na całego. Szczęście nasze wielkie, że gazdowie w naszym wieku, zaznajomieni świetnie i w związku z tym cierpliwi.
Tyle tylko, że ze spacerów nici. Przynajmniej na razie.
Wieczorami za to ognisko, które jest zadaszone, więc do kielonka nie pada. I na karkóweczkę.
I wiecie co? malowac nie trzeba i nawet myśleć o tym nie. Poza tym odbiorca obrazu był, pozachwycał się, mało tego – pieniądze juz wpłaca, czyli choć na koncie Matce zrobi sie jaśniej.
A w prognozy z naszej TP Matka za bardzo nie wierzy. czy one kiedykolwiek się sprawdzają? Nie! No to bądźmy dobrej myśli…