Matka donosi, że poszukiwania części do nissana na szrocie zakończyły sie powodzeniem. W zasadzie to taki szrot – nie – szrot, tam rozkładają samochody powypadkowe i sprzedają części. Jak zwał tak zwał – komputer do samochodu został nabyty, zawieziony do salonu i zamontowany. I poszło! Wreszcie ten wielki komputer salonowy czyta resztę samochodu.
-„Niestety nie możemy wydać panu dzisiaj samochodu, bo zgubiliśmy kartę…”
MiaUżon padł.
-„Jaką kartę? Moją? Do czego?!”
-„Taka do kodowania immobilizera. Nie pańską. Naszą. Zgubiliśmy już kilka dni temu…”
-„I co w związku z tym?” – MiaUżon nie jest skory do żartów, jeśli samochód nie działa dwa tygodnie
-„Noooo, byśmy musieli pojechać do innego salonu, pięćdziesiąt kilometrów stąd…”
Nie, no dobrze, że Matki tam nie było! Może MiaUżon ma pojechac jeszcze sam po tę kartę?! Szkoda, że nie mówili, bo przejeżdżał dziś przez to miasto w drodze na szrot!
Czemu na szrot?
No bo w salonie panowie mieli do zaofiarowania komputer za 6000 złotych a MiaUżon nabył za 300…
I nie wiemy, kiedy karta się znajdzie. Matka wie jedno – karta sama nie przyjdzie, skoro nie zrobiła tego przez tydzień.
Psiakrew, mamy fajne zabawki, ale kompletnie nie umiemy się nimi bawić, panowie!!!