Problem

Matka odebrała w piątek towarzystwo z przedszkola i szkoły. Najpierw Maryśkę, tak na wszelki wypadek.

W przedsionku przedszkola Matka obczytała jadłospis i zauważyła, że na podwieczorek oprócz śliwek wpisano także wafelka. Matka dała oczywiście paniom spis rzeczy, których Potworek absolutnie jeść nie może, ale panie skarżyły się, że zanim się odwrócą, Maryśka zjada posiłek niedozwolony podpylając go nieuczulonemu koledze bądź koleżance. Doczeka się, że zamkną ją w toalecie na ten czas, albo co?

Panie w każdym razie obiecały zwiększyć czujność, ale Matka obawia się, że żadne czujniki nie przechytrzą Maryśki.

Kiedy więc Matka w szatni zauważyła dzieci, które wynoszą do domu wielkie wafle grubo przełożone kremem czekoladowym zawinięte w serwetki, postanowiła w razie czego przechwycić towar.

Po chwili na horyzoncie pojawił się uradowany Potworek.

„Witaj mamujku!” – zawołał paszczą, na której widać było niedokładnie zatarte ślady przestępstwa. Znaczy się usmarowany był czekoladą jak nieszczęście.

-„I ja cię witam” – odparła Matka -„i pytam się co jadłaś?”

„Nooooo….”– z uszu Potworka zakurzyło się raz. Potem drugi. I trzeci. Nic nie wymyślił!

„No wafejka jadłam! Cekojadowego!” – dokończył.

-„A ja widzę dobrze, że czekoladowego!” – Matka wcale nie była szczególnie uradowana – „Ale przecież ty wiesz, że NIE MOŻESZ!!!”

-„Noooooo…. wiem, ze nie mogem.” – Maryśka spuściła głowę i kręciła koniuszek koszulki w palcach –„Aje wies, jest JEDEN PJOBJEM…”

-„Jaki problem ?”

Dziecię rozpromieniło się:

„No taki, zie ja nie mogem AJE BAJDZO LUBIEM!!!”

Dodaj komentarz