Matka podążyła dziś po mszy, żeby spełnić obywatelski obowiązek i zagłosować na prezydenta. Potwory z MiaUżonem rade-nierade poszły też, choć interesu specjalnego w tym nie miały – raz, że nie po drodze, a dwa – MiaUżon jako zameldowany u teściowej ma okręg wyborczy w centrum naszej metropolii.
W drodze powrotnej na horyzoncie zamajaczyła jakaś postać ubrana na czarno. Obok, na chodniku leżała gitara w pokrowcu i to akurat łatwo było rozpoznać. Postać za to wyglądała strasznie – raz trzy nogi, raz dwie, ręki żadnej… Potem jedna głowa, dwie, znowu jedna – co za cholera? Hybryda jakaś, czy co?
Pierwsza rzecz całą wyjaśniła Janeczka.
-„A fuj!!!” – wykrzywiła się – „Całują się !!!”
No w rzeczy samej. I trzeba było przejść obok tej przedziwnej konfiguracji z Potworami, bo nijak nie dało się inaczej.
Na szczęście w ostatniej chwili z hybrydy zrobiły się dwa ludzie płci odmiennej.
-„Ty chyba tak nie będziesz robić?” – zapytał szeptem MiaUżon Janeczkę, kiedy się oddalili na bezpieczną odległość.
-„No coś ty?!” – oburzyła się Janeczka
MiaUżon odetchnął.
-„Nie na ulicy!” – dodał Potwór – „TYLKO w domu…”
MiaUżon padł.
A teraz w piwnicy dalej szlifuje kij bejsbolowy…