Sublimacja

Matka koło siódmej wieczorem robi zawsze kolację dla Potworów. Oczywiście jeśli napatoczy się akurat MiaUżon i zakwita przed telewizorem, Matka natychmiast staje się najbardziej zajętą osobą świata i stara sie za wszelką cenę wmanewrować tatusia w robienie kanapek. Nie po to karmiła Potwory w sumie pięć lat, żeby dalej to robić, kiedy jest ktoś inny pod ręką… Podła ta Matka niesłychanie.

Potwory zresztą wolą kolację tatusiową, bo naciągają MiaUżona na różne jedzeniowe rzeczy, których Matka spożywać nie pozwala na przykład z racji alergii. Ogórka dostają na ten przykład. A złą Matka tylko pomidora daje.

Ostatnio jednak MiaUżona nie było, bo oddawał się urokom koszykówki na żywo, więc Matka zarządziła bułeczki z wędliną. Nie z Matką numery jedzenia dżemu od rana do nocy, oj nie!

-„I ja popjoszę pomidojjjjjja na wełndlinkę” – zażyczył sobie Potworek sprzed Muminków.

Matka zapuściła żurawia do lodówki i szybko zorientowała się, że wspomniane zwierzę musiało nawyraźniej być tam wcześniej samo, bo po pomidorach śladu nie było. Matka nie bedzie tu wcale ukrywać, że dostaje dzikiej piany na pysku, kiedy znajduje w lodówce puste miejsce po czymś, co się wyjadło samo i po cichutku, zostawiając najczęściej nastroszone opakowanie, żeby Matki czujność uśpić na amen.

-„Nie miałam pojęcia, ze żółty ser ulega sublimacji*!!!” – rzuca czasem Matka w przestrzeń, ale zwykle jej słowa zachowują się jak bumerang, co grozi trwałym kalectwem.

Dodać tu należy, że do najczęściej sublimujących produktów należą: śmietanka do kawy, twaróg kupiony na sernik, tiramisu bądź inną ważną a konkretną rzecz, rzodkiewki, czekolada na polewę do ciasta, schowane żelki, schowane biszkopty na sernik na zimno, najnajgłębiej ukryte rodzynki oraz suszone śliwki i morele do schabu. Te ostatnie sublimują w takim tempie, ze szafka powinna pokryć się szronem!

No i oczywiście znika polopiryna, wapno i wszelkie tabletki przeciwbólowe…

Ale Matka miała o Potworku.

-„Nie ma pomidora!!!” – obwieściła Matka grobowym tonem zatrzaskując lodówkę.

-„To może dasz mi keczupu…?” – zawachlował klapami Potworek, bo wiedział, że keczup należy do produktów przeciwPotwornych.

Matka westchnęła.

-„No dobra” – i postawiła Potworkowi parę mikroskopijnych kropeczek na szynce.

Maryśka nadciagnęła do kuchni bez ryku fanfar i zlustrowała kanapki z lekkim niesmakiem. Ot, dziecko się wyinteligentniło!

-„Tak to ja już wiencej nie chcę” – oświadczyła, bo przypomniała sobie, ze niektóre ugryzienia są zalane keczupem, zas inne łyse –„Pjoszę mi ten keczup…” – zagrzechotała z wysiłku oczami, bo właściwe słowo uciekło – „…jozmasować jówno na wełndlince


* Sublimacja – przemiana fazowa bezpośredniego przejścia ze stanu stałego w stan gazowy z pominięciem stanu ciekłego.

Dodaj komentarz