No to Janeczka wróciła od dentysty. Kończyny górne zarzucone miała na paszczę.
„Jak było?’-zapytałam. „Supeł” wycharczało dziecię i poszło splunąć ekspresyjnie wacikiem do kubła. Potem zademonstrowało otwór po górnej jedynce z jaśniejącą kreską nowej. Nareszcie! Jakoś te zębiska specjalnie jej się nie spieszą a – nawiasem mówiąc- mi też się nie spieszy, żeby je zmieniała. Wcześniej trzeba będzie inwestować w dentystę… ;-)))
Zbraku mozliwości zjedzenia obiadu Janeczka poszła do pokoju bawić się z babcią i Maryśką w telefon (telefon różowy w serduszka z kabelkiem i bateriami – działa). No i zaczęły się wrzaski opętanych. „Halo!” woła Janeczka. „Halo!!!” ryczy Babcia. „Babcia, ja cię słyszę!” „Ja też cię słyszę!”-woła babcia-„ale słabo”. „Babcia, bo ty mnie słyszysz przez ścianę, włącz telefon”-piłuje Janeczka. „Jak włącz telefon, jak ciągle cię słyszę, tyle, że słabo…”
Ludzie, mi też słabo… Kabaret Tey? Tworki? Wracam do roboty, podzwoniły, Janeczka poszła pochłaniać obiad.