Magik od pieca

MiaUżonek nie tak dawno wracał z pracy lekko poddenerwowany, bo chociaż nie kosztowało go to nic, to jednakowoż upierdliwymi stały się wizyty magika od pieca. Piec CO, firmy OKROPNIŚCIEDOBRZYŚMY IZNANI za cięzki szmal wysiadał z dużą regularnością, bo równo co 24 godziny. Magik przyjeżdżał, wyciagał laptopa i mierzył jakieś figzdryki. Potem wystawiał rachunek i piec działał. Kolejnego ranka piec świeci czerwonymi lampkami i nic. Znowu magik i znowu, i znowu. MiaUżonka tknęło i węszyć począł. Podejrzenia padły na wiaderko sprzątaczki. Stało sobie pod ścianą, zawsze w tym samym miejscu. Baba przyszła i miaUżonek zapytał grzecznie „A skąd bierze wodę do mycia podłogi?”
A ona na to „A z tego fajnego kranika, co akuracik jest tak niziutko, nad wiaderkiem…I ciepła od razu leci…”
No i co powiecie? Baba co wieczór spuszczała mu do sprzątania.. wodę z instalacji CO!

Dodaj komentarz