Technicznie


Matka zaraz się musi wypuścić na ankietę. Jaką? A to Matka jutro napisze o co chodzi. W każdym razie bądź Matka tam chodzi co pół roku i sobie dorabia przez godzinkę albo dwie. To jutro.

Dziś to Matka się za to rano wkurzyła. Bo nie jest techniczna, ale za to chyba nadsłuchowa.

„Żebys ty tak słyszała, co JA mówię, jak słyszysz dobrze w samochodzie!” – narzeka na ogół MiaUżon.

No bo Matka nic nie poradzi na to, że słyszy skrzypy i stuki.

Czasem Matce się trafi, jak ślepej kurze ziarno, że dostąpi zaszczytu pojechania gdzieś nissankiem. Latem to jest wręcz niemożliwe, bo nissanek posiadywa klimę i jest obiektem bardzo pożądanym w związku z tym. MiaUżon jedzie nim do pracy, klima potem osiem godzin się wygrzewa i MiaUżon uroczyście wraca.

Matka za to zaiwania po całym mieście, odwozi Potwora, przywozi Potwora, załatwia zakupy i sprawy w zusach i skarbówkach, targa tego biednego potworka ze sobą, jak niani nie ma – i topi się w upał jak masło na patelni. I chodzi z wścikiem niemożliwym, bo nie o to chodzi, że ona klimy nie ma. Też coś. Matka całe życie bez klimy jeździła i dobrze jest. Matce tylko dzieci żal, bo Maryśce nie raz kałuża z potu pod oczami stała i darła się, jak opętana, ale co się dziwić.

Jeju, no Matka to znowu w te dygresje wpadła. Nie wyleczy się z tego i już…

No to, jak Matka pożyczy tego nissanka to zaraz coś wysłyszy. I donosi:

„A jak gazu dodaję, to brzęczy coś z przodu, tak pod maską, bardziej z prawej, wytrzymać nie można. A jak puszczam to przestaje”

„Ciebie to gdzieś puścić, ja też to słyszałem, mówiłem, wszyscy mechanicy wsiedli i nic nie było słychać!

„To puść jednego” – Matka na to _”pewnie coś się dociążyło i dlatego. Niech jeden słucha”

MiaUżon wzrusza ramionami i idzie sobie.

Odkąd Matka w półrocznym nissanku wysłyszała, że siadły amortyzatory z tyłu i MiaUżon się wściekł, że chyba do reszty jej odbiło – a potem sie okazało, że mają 7% sprawności i firma natentychmiast je wymieniła, to już MiaUżon nie chce słuchać krakania Matki.

Ojej, Matka znowu nie o tym.

No więc tym razem matce w jej hopelku, co to nie ma klimy ani wspomagania, zaczęło coś robić w kole ziuuuuuu, ziuuuu, ziuuuuu. Matka podzieliła się troską ale MiaUżon powiedział, że to koła niewyważone. I że ich nie wyważy, bo Matce kupi wreszcie zimówki, to wtedy wyważą. Matki to kompletnie nie przekonało, bo uparta jest jak osioł w kolorze blond.
No i kupił MiaUżon wczoraj zimówki, dwie jakieś obce, lekko użyte po 50 zł i nówki Fuldy (na przód), ale w używanych oponach, za 60 zł. Darmo.
I wie, Matka, ze zimówki są głośniejsze.
Ale Matka nie chce, żeby one teraz jeszcze głośniej robiły ziuuuu, ziuuuuuu, ziuuuuuu. Zwłaszcza, jak Matka puszcza na luz.
I Matka kracze od tygodni, że to poszły łożyska, ale MiaUżon tak okropnie się wścieka, że szkoda gadać.

Ciekawe, na czyje wyjdzie… Pewnie na mechanika….

Zapewne nikt przez to nie przebrnął, ale trudno, Matka mało techniczna jest, ale ziuuuukanie to ją doprowadza do rozpaczy i musiała to z siebie zrzucić.

I jedzie ziuukając na ankietę. A może watę do uszu wsadzić?

Dodaj komentarz