Wyskoki

Wczoraj usypianie Potworka było trudne nadzwyczaj. Potworek wyspał się mianowicie rano o 15 minut dłużej, niz powinien i wieczorem zaczął szaleństwa.

Na nic bajka, Maryśka wgramoliła się sama góra do łóżeczka i zapowiedziała, że sama zasnie. Matka wcale przy tym nie zatarła rączek. Matka za stary wróbel jest, żeby w coś takiego uwierzyć…

Maryśka przykryła się kocykiem bez powleczenia, kocykiem z powleczeniem, ułożyła obok lalkę-brzoskwińkę, położyła głowinę na poduszce, podniosła głowinę, stwierdziła, że kocyk z powleczeniem jest jej niepotrzebny, położyła głowinę, podniosła, zdjęła kocyk bez powleczenia, połozyła głowę, przełozyła brzoskwińkę, podniosła się, naciągnęła kocyk z powleczeniem, stwierdziła, że ten bez powleczenia nie jest potrzebny, połozyła głowę, podniosła, przełożyła kocyki znów…

A teraz należy odciąć ten kawałek taśmy i skleić od momentu przykrycia się kocykiem przez Maryśkę. Puszczać 45 razy. Co pięć razy należy zrobić przerwę i powiedzieć głośno:

„A teraz Matkę trafia jasny szlag, zgrzyta zębami i mówi jak najuprzejmiej: Śpij wreszcie, Marysiu, może jednak wezmę cię na ręce i opowiem bajkę?”

O, to tak mniej więcej wyglądało.

A jak już Maryśka nieco osłabła i zakopała się w kocyki, to Matka zauważyła, że spod koca Potworkowi wystają palce od nóg. Udała jednak, że nie widzi, ale na nic to się zdało. Potworek okazał się być świadom tego faktu, w tym samym stopniu, co Matka.

„Mamuniu…., wies, ja to nie mogem spać, bo mi okjopnie nogi spod tego kocyka wyskakujom…”

Dodaj komentarz