Nabyłam w celach poznawczych kilka podręczników do wiedzy o kulturze, przedmiotu nauczanego w liceum. Kilka różnych podręczników, rzecz jasna. Każdy z nich traktuje temat inaczej, powiedziałabym nawet, że skrajnie różnie.
Kiedy byłam w liceum, przedmiot nazywał się wiadomości o sztuce bodajże. W podstawówce miałam plastykę i muzykę. Pewnie są nadal, ale z tego, co wiem, już w gimnazjum często jest jedno albo drugie, żeby młódź się chyba nie przemęczała nadmiarem kultury. No właśnie, kultury…
Po zajęciach w szkole, choć wiadomości o sztuce miałam jeno przez I klasę liceum a muzyki juz wcale, wiedziałam, że Haendel nie pisał hip-hopu i nie jest tą samą osobą, co Haydn. Słuchając, potrafiłam odróżnić muzykę barokową od klasyków wiedeńskich. Poznałam nuty i je pamiętam. Kiedy na afiszu widzę Smetana, to wiem, że to nie promocja w hipermarkecie. Jeszcze lepiej jest ze sztuką. Tak, tak – powiecie- to są wiadomości ze studiów. Na pewno, ale szkoła mnie też wiele nauczyła – wiedziałam choćby, że jest coś takiego jak historia sztuki, konserwacja i że warto studiować to dalej. Lekcje zainteresowały mnie na tyle, że chciałam wiedzieć więcej. Nauczyciel wlókł nas do muzeum i pokazywał kościoły. Mówił, że na ścianie szalenie rzadko spotykamy fresk i nie można tak mówić o każdym naściennym bohomazie. Wiedziałam, czemu gotyckie obrazy mają złocone tła a nie panoramę Nowej Huty. Nie mówiłam na drzeworyt – rysunek. I tak dalej, i tak dalej.
Myślę, że kulturalny człowiek wiedzieć to powinien, bo inaczej patrzy na świat. W końcu nie uciekniemy od dzieł sztuki, bo nas otaczają.
A teraz proponuje się przedmiot Wiedza o kulturze. Wiadomości o sztuce są potraktowane często naprawdę marginesowo. Nie łudźmy się – na lekcjach historii nauczyciel nie ma czasu, żeby o tym mówić. Za to uczeń dowie się jakie są rodzaje kultury, subkultur, relatywizm kulturowy, konfiguracja kultury, antropologia kultury, ksenofobia,zróznicowanie kulturowe, interakcje symboliczne, społeczny charakter percepcji itp. To tylko parę tytułów rozdziałów. Przez cały rok mielenie takiej papy i ogólniki, ogólniki.
Czy ja zwariowałam czy świat zwariował? Ten przedmiot jest nauczany przez rok. Na maturze będzie możliwość zdawania historii sztuki. Kto ją będzie zdawał? Na jakiej podstawie? Kilku upchniętych lekcji w programie nauczania wiedzy o kulturze?
Mam zamiar za rok tego uczyć. Jestem przerażona. Czytam podręcznik z ciekawości i zakręca mnie ten bełkot. Czegoś takiego mogą się uczyć studenci kulturoznawstwa chyba, bo nie uczeń liceum. A może młodzież jest taka zdolna, a ja już taka tępa, ale cenię ludzi, którzy o rzeczach trudnych potrafią pisać językiem zrozumiałym, tak, żeby czytanie było przyjemnością a nie mozolnym przebijaniem się przez tekst. Ciekawe jakie sa wrażenia samych licealistów?
Ależ zamarudziłam od świtu…
No to może jakiś cytat rzucę, ale pozwólcie, że autora nie wymienię. Sami ocenicie, czy jest to książka dla licealistów. Wiem, że zdania wyrwane z kontekstu mogą nie brzmieć szczęśliwie, ale tu nie ma nic o „lub czasopismach”…
„Za pomocą orzekania o realnych lub fikcjonalnych rzeczach, osobach i procesach artysta stara się bowiem zakomunikować swoim potencjalnym odbiorcom pewne znaczenia, które są niejako nadbudowane nad tymi znaczeniami, które wynikają ze zwykłego użycia kodu (kodów).Sztuka buduje swój specyficzny kod, opierajac się na kodach używanych w komunikacji potocznej, jest to więc kod wyższego rzędu. Bez jego znajomości, tzn. bez znajomości konwencji artystycznych realizowanych przez autora, jak również bez znajomości ich kontekstu, dzieło pozostaje niezrozumiałe”
Właściwie to chyba pojęłam – ten tekst trzeba jakoś odkodować! Zajrzę na strony z kodami do gier… 😉